SRD
Stowarzyszenie Rodziny Deskurów

Historia Deskurów SRD Varia Nowości

Rozmowa z Księdzem Kardynałem Andrzejem Marią Deskurem
Pytania przygotował Edward Deskur, rozmowę przeprowadził i opracował Ks. Paweł Deskur
Zwiastun Rodziny Deskurów 1999 r.

 Pytanie 1: Opowiadałeś mi kiedyś, że bardzo wcześnie odczytałeś swoje powołanie kapłańskie. Czy mógłbyś opowiedzieć w jakich okolicznościach to się stało? 

Ks. Kardynał: Wiem z opowiadań, że moja Matka modliła się zawsze o powołanie kapłańskie w naszej rodzinie. W 1935 roku, jako jedenastoletni chłopiec, uczestniczyłem w uroczystości święceń kapłańskich i Mszy św. Prymicyjnej młodego księdza pochodzącego ze wsi Wolica. Bardzo przeżyłem tę uroczystość. We wrześniu następnego roku (1936) spędziłem całą noc na modlitwie i wtedy po raz pierwszy usłyszałem głos Boży wzywający mnie do kapłaństwa. Miałem wówczas 12 lat. Rozpocząłem naukę w gimnazjum a moim prefektem był ks. Łapot.  W 1943 roku po ukończeniu gimnazjum rozpocząłem studia prawnicze w ramach tajnych kompletów na Uniwersytecie Jagiellońskim. Każdy mój dzień rozpoczynał się na Zwierzyńcu (dzielnica Krakowa) w Klasztorze Sióstr Norbertanek gdzie służyłem do Mszy św., którą odprawiał ks. Długosz. Po Mszy św. jedliśmy razem śniadanie. Działałem także, najpierw w podziemiu a potem już jawnie, jako sekretarz w Zarządzie "Bratniaka" (studenckiej organizacji na Uniwersytecie Jagiellońskim). Jej prezesem był Karol Wojtyła. To on umówił mnie na spotkanie z ówczesnym rektorem Seminarium Duchownego w Krakowie. I tak po zdobyciu dyplomu magistra prawa, w listopadzie 1945 roku wstąpiłem do Seminarium. Wśród 12 przyjętych na ten sam kurs był także ks. kard. Franciszek Macharski. Wykłady odbywały się na Uniwersytecie Jagiellońskim. W Seminarium natomiast otrzymywaliśmy formację duchową pod kierunkiem ojca duchownego, którym był ks. Biskup Smoleński. W 1946 roku otrzymałem tonsurę podczas tej samej Mszy św., na której święcenia kapłańskie przyjął ks. Karol Wojtyła. W tym czasie przyjechał do Krakowa ks. Abramowicz z Chicago przywożąc środki finansowe na stypendium naukowe. Ks. Kardynał Sapieha zaproponował mi wyjazd na Uniwersytet w Lovanium w Belgii bądź we Fryburgu. Ponieważ w Szwajcarii mieliśmy krewnych więc zdecydowałem się jechać do Fryburga. W 1950 roku otrzymałem tytuł doktora Świetej Teologii i przyjąłem święcenia kapłańskie we Francji. W 1952 roku uzyskałem na Uniwersytecie we Fryburgu kolejny tytuł doktora Nauk Społecznych. Praca (nie publikowana z braku środków finansowych) nosiła tytuł "Rozwój ekonomiczny i doskonałość chrześcijańska" i była napisana po francusku pod kierunkiem dwóch wybitnych specjalistów nauk społecznych profesorów De Man i Utz. W 1952 roku Ojciec Św. Pius XII powołał mnie do pracy w Kurii Rzymskiej na stanowisko podsekretarza Komisji Papieskiej do spraw Rozpowszechniania Myśli w Sekretariacie Stanu. Z Sekretariatu Stanu Ojciec Św. przeniósł mnie do powstającej Papieskiej Komisji do spraw Kinematografii i Radia, przekształconej w 1954 roku w Papieską Komisję Środków Społecznego Przekazu. W 1973 roku zostałem przewodniczącym tej Komisji. 19 czerwca 1974 roku Paweł VI mianował mnie biskupem. W 1980 roku Jan Paweł II podniósł mnie do godności arcybiskupiej, a 29 czerwca 1985 roku do godności kardynalskiej. 

Pytanie 2: Jak rozpoczął się Twój kontakt z francuską linią rodziny Descours/ Deskur i czy miał on jakiś szczególny wpływ na Twoje życie? 

Ks. Kardynał: Jeszcze przed II wojną światową dokonywała się wymiana studentów między Polską i Francją. Pan Godlewski mieszkający wówczas we Francji przysłał do moich rodziców studenta z Saint-Etienne, który znał rodzinę francuską nosząca nazwisko Descours. Student ten skontaktował mojego ojca z Henri Descours z Cottance, który był wielkim znawcą historii naszego rodu (między innymi posiadał on dokumenty o Deskurach francuskich, którzy wyemigrowali do Polski). Kiedy więc znalazłem się we Fryburgu, bez możliwości powrotu do kraju, zaczęły się moje wyjazdy do rodziny francuskiej. Urlop spędzałem w rodzinnej posiadłości w Saint Bonne les Oules. Tam też w miejscowym kościele otrzymałem w sierpniu 1950 roku z rąk kardynała Gerlier święcenia kapłańskie. Niestety nikt z Polski nie mógł w nich uczestniczyć. Była za to licznie zebrana rodzina francuska. Dzięki tym kontaktom odkryłem nasze francuskie korzenie, potem w Watykanie bardzo przydała mi się też dobra znajomość języka francuskiego.  

Pytanie 3: W książce Tada Szulca zatytułowanej "Pope John Paul II. The Biography", na stronie 283 autor pisze: "Po południu - 17 października 1978 roku - (papież) pojechał swą papieska limuzyną do Polikliniki Gemelli z wizytą do swego sparaliżowanego przyjaciela biskupa Deskura. < On uczył mnie jak być papieżem > - powiedział Jan Paweł II wchodząc do pokoju, w którym leżał biskup Deskur." Czy możesz opowiedzieć nam jak się zaczęła Twoja przyjaźń z Ojcem Świętym i jak się potem rozwijała?

 

Ks. Kardynał: Karola Wojtyłę poznałem podczas II wojny światowej na tajnych kompletach. Działaliśmy razem w podziemnym "Bratniaku". Karol Wojtyła jednocześnie chodził na wykłady(był już wówczas klerykiem) i pracował w Fabryce Chemicznej "Solvay". Już wówczas zauważyłem u niego niespotykany dar modlitwy wlanej (podczas modlitwy sprawiał wrażenie zupełnie nieobecnego wśród nas). Gdy w 1945 roku wstępowałem do Seminarium, Karol Wojtyła był już na IV roku. Często chodziliśmy razem przez Planty na wykłady w Uniwersytecie Jagiellońskim. Jak już wspominałem tonsurę otrzymałem na tej samej Mszy św., podczas której święcenia kapłańskie przyjął Ks. Karol Wojtyła (1 listopada 1946 roku). Potem nasze drogi rozeszły się ks. Wojtyła wyjechał na studia do Paryża a ja do Fryburga. W 1950 roku spotkaliśmy się w Rzymie i razem z Kardynałem Adamem Sapiehą, Metropolitą Krakowskim byliśmy na audiencji u Piusa XII. Potem nastąpiło moje przeniesienie do pracy w Kurii Rzymskiej. Ks. Wojtyła już jako biskup sufragan krakowski przyjechał do Rzymu dopiero na Sobór Watykański II. Poprosił mnie o pomoc w przygotowaniu prac komisji, która opracowywała tekst konstytucji "Gaudium et spes". Wszystkie spotkania tej komisji odbywały się na Watykanie w Domu św. Marty gdzie wówczas mieszkałem. Gdy po Soborze Paweł VI zastanawiał się czy wręczenie godności kardynalskiej biskupowi Wojtyle nie spowoduje podziału między nim a kardynałem Wyszyńskim, przekonywałem Ojca świętego, że brak nominacji będzie odczytany jako ciche negatywne działanie Księdza Prymasa. Od czasu, gdy zostałem biskupem i otrzymałem mieszkanie w Palazzo San Carlo na Watykanie kardynał Wojtyła, przybywając do Rzymu, zawsze korzystał z mojej gościny. Ja z kolei odwiedzałem pałac Arcybiskupów Krakowskich, gdy w latach siedemdziesiątych towarzyszyłem arcybiskupowi Casaroli, przewodniczącemu Zespołu do spraw stałych kontaktów Stolicy Apostolskiej z Rządem PRL w jego oficjalnych wizytach w Polsce. Podczas jednej z takich wizyt, 15 sierpnia 1974 roku, mogłem odprawić wreszcie swą Mszę św. Prymicyjną w Kościele Mariackim w Krakowie.

W 1976 Kardynał Wojtyła został zaproszony do Watykanu z cyklem rekolekcji wielkopostnych zatytułowanych "Znak Sprzeciwu" dla Pawła VI i pracowników Kurii Rzymskiej. Ojciec św. poprosił wówczas, żeby ks. kardynał zamieszkał u mnie. Nauki rekolekcyjne powstawały w moim domu. Tutaj także odbywały się spotkania podczas obiadów i kolacji. Częstymi gośćmi byli na nich kard. Władysław Rubin i ks. prałat Luiggi Poggi, następca ks. arcyb. Casaroli.

W przeddzień konklawe, które wybrało Jana Pawła II odbyliśmy wspólnie wycieczkę do Lago di Vico. Gdy wracaliśmy do Rzymu kard. Wojtyła poprosił, byśmy zatrzymali się w jakimś kościele, w którym odbywała się adoracja Najświetszego Sakramentu. Była to kaplicy ku czci Św. Ignacego. W kaplicy nad obrazem Świętego znajdował się napis "Romae vobis propicius ero" (W Rzymie będę ci przychylny). Ks. kardynał Wojtyła zapytał co miałoby to znaczyć. Wówczas powiedziałem, że jest to przepowiednia co do jego życia. Jestem przekonany, że podczas adoracji Najświętszego Sakramentu w tej kaplicy kard. Wojtyła przeżył widzenie duchowe. W dniu 17 października 1978 roku, gdy Ojciec św. przybył - w dzień po swym wyborze - do Polikliniki Gemelli, byłem nieprzytomny. W pokoju oprócz Ojca św. był jeszcze mój brat Józef z Krakowa. Potem podczas mojej rekonwalescencji w Szwajcarii dwukrotnie pisałem do Ojca  Świętego. Raz prosząc o zamianowanie mojego następcy. Drugi raz prosząc o zmianę statusu prawnego "Opus Dei" z instytutu na prałaturę personalną. Po moim powrocie do Rzymu utarł się zwyczaj, że Ojciec św. zaprasza mnie do siebie na niedzielny obiad. Dwa razy w roku na Św. Andrzeja (30 listopada) oraz na kolędę (w okolicy 6 stycznia) Jan Paweł II składa wizytę w moim domu.

Pytanie 4: Wielu ludzi, dzisiaj, traktuje szlachectwo jedynie w wymiarze historycznym. Ty z kolei zawsze przypominasz nam obowiązek kultywowania szlacheckiej tradycji rodu Descours/Deskur. Jaką wartość dla dzisiejszej i przyszłych generacji dostrzegasz w szlachectwie? 

Ks. Kardynał: Francuzi mówią - nobles obligge. Tak więc szlachectwo to zobowiązanie do szlachetności. Rozumiem przez to obronę wiary, obronę ojczyzny, obronę słabszych. Szlachetność jest czymś bardziej ogólnym od pobożności, a także czymś więcej niż dobre obyczaje. Jest postawą, która wymaga miłości Boga, szacunku dla starszych, wierności żonie i poświęcenia dzieciom. W wymiarze narodowym jest to szacunek dla historii Ojczyzny, gotowość do walki w jej obronie, sumienna praca dla jej dobra w czasie pokoju.

Pytanie 5: Wielu członków rodu Descours/Deskur w przeszłości osiągnęło wysoką pozycję społeczną i zdobyło niezwykłe doświadczenie. Ale my znamy głównie Andrzeja "Sybiraka" i Bronisława "Powstańca z 1983 roku", autora pamiętnika "Dla moich wnuków". Czy jest jakieś specjalne przesłanie, które chciałbyś przekazać członkom rodu Descours/Deskur, którzy będą żyli w 21 wieku? 

Ks. Kardynał: Nad drzwiami mojego domu rodzinnego w Sancygniowie znajdowało się hasło: "Faite se que doit ad vienne que pur" / Uczyń to co możesz uczynić dobrego a reszta dokona się sama/. Jest to wezwanie do dobrego działania. Najpierw do zdobycia wykształcenia a potem do utrzymania się na najwyższym poziomie w swoim stanie i zawodzie. Rozumiem przez to także utrzymanie się na najwyższym poziomie moralnym co jest możliwe tylko przez współdziałanie z łaską Bożą.

 

 


© Stowarzyszenie Rodziny Deskurów 2008